niedziela, 6 lipca 2014

"Każdy jest trochę szalony. Jedyna różnica między nami a nimi jest taka, że oni ukrywają to lepiej."

Tytuł:Mara Dyer - Tajemnica
Oryginalny tytuł: The Unbecoming of Mara Dyer

Autor: Michelle Hodkin
Wydawnictwo Simon & Schuster
Data wydania: 27 września 2011


***

Opis książki ( przetłumaczony z języka angielskiego ):

Mara Dyer nie sądziła, że w życiu może być coś dziwniejszego niż obudzenie się w szpitalu zupełnie nie pamiętając jak się tam znalazła.

Może.

Mara wierzy, że to musiało być coś więcej niż wypadek, lecz nie pamięta przez co zginęli jej przyjaciele i dlaczego ona wyszła z tego wszystkiego bez szwanku.

Było.

Mara nie wierzy, że po tym wszystkim co przeszła będzie mogła jeszcze kiedykolwiek się zakochać. 

Jest w błędzie.


***
Brzmi interesująco, nieprawdaż? Rzućmy więc okiem na pierwszą stronę:

     Powieść Michelle Hodkin intrygowała mnie już od bardzo dawna. Pierwszy raz zetknęłam się z nią przeglądając zdjęcia na portalu Tumblr - klimatyczna okładka od razu rzuciła mi się w oczy. Nie zastanawiając się długo wpisałam imię autorki w wyszukiwarkę, spodziewając się tysiąca wyników z polską wersją. Nawet nie wyobrażacie sobie mojego rozczarowania, kiedy dowiedziałam się, że The Unbecoming of Mara Dyer nie zostało jak do tej pory wydane w naszym kraju. Ze smutkiem odłożyłam rozmyślania na jej temat na rzecz innych książek, które mogłyby mnie zainteresować, jednak co jakiś czas mi o sobie przypominała - okładką, editem z nią związanym czy wzmianką na jakimś forum lub stronie internetowej. W końcu, dzięki jednej z naszych czytelniczek, którą serdecznie pozdrawiam, wpadł mi w ręce e-book pierwszego tomu trylogii o Marze, przetłumaczony na język polski.

    Mara Dyer to szesnastolatka, która uwielbia rysować, ma dwóch braci i cudem przeżyła zawalenie się nieczynnego szpitalu psychiatrycznego, który pogrzebał pod sobą jej najbliższych znajomych. Wszystko zaczęło się w urodziny jej przyjaciółki - Rachel. Kto by pomyślał, że niewinna zabawa z tablicą do wywoływania duchów sprawi, że pół roku później Mara wyląduje na drugim końcu kraju zmagając się ze stresem pourazowym i czasem będzie widziała twarze zmarłych kolegów? Ba, lepiej! Kto spodziewałby się, że dziewczyna - ku własnemu przerażeniu, odkryje w sobie zabójczą zdolność, której nie będzie mogła kontrolować?   
    Niepokojące halucynacje oraz ciągłe podejrzenia rodziców, bojących się o jej zdrowie psychiczne wcale nie pomagają jej zaklimatyzować się w nowym miejscu. Jest też Noah Shaw - arogancki i irytujący brunet o niebieskich oczach, z którym może łączyć ją więcej niż mogłoby się wydawać...

    Można byłoby założyć, że to kolejny typowy paranormal z tanim wątkiem romantycznym, jednak ja pokładałam w tejże pozycji naprawdę wielkie nadzieje. Teraz, z ręką na sercu przyznaję, że treść przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Już po przeczytaniu wstępu wiedziałam, że zakocham się w tej książce. Styl pani Hodkin jest prosty, akcja toczy się szybko i płynnie, a przy tym niebezpiecznie wciąga. Ogromnym plusem dla niej są opisy halucynacji i przywidzeń głównej bohaterki, podczas których czytelnikowi dreszcz przebiega po plecach. W niektórych momentach zastanawiałam się, czy przypadkiem sama nie jestem szalona. Mroczny klimat w którym zachowana jest cała treść tylko dodaje temu wszystkiemu uroku.

    Bardzo spodobała mi się również kreacja głównych bohaterów. Mara, chociaż wydaje się być tym typem dziewczyny, która czeka aż ktoś rozwiąże za nią wszystkie jej problemy, ma silny charakter i zaciekle dąży do tego by rozwiązać zagadkę, w którą została wplątana. Noah zaś okazuje się być człowiekiem o wielu twarzach - i dobrych, i złych. Dopiero miarę czytania dowiadujemy się więcej o jego prawdziwej naturze. Niewątpliwie przywiązałam się do tej dwójki oraz reszty postaci - każdy zdobył moją sympatię już od pierwszego spotkania.

  Niewiele książek wywołało we mnie takie emocje jak "The Unbecoming of Mara Dyer". Opowieść ani na minutę nie chciała opuścić mojej głowy, sprawiając, że połknęłam ją w jeden dzień. Zakończenie pozostawiło po sobie ten specyficzny niedosyt, który wręcz każe od razu sięgnąć po drugi tom. Czemu żadne wydawnictwo do tej pory nie przetłumaczyło historii Mary na język polski? Nie mam pojęcia. Idąc do księgarni i przeglądając książki widzę setki łudząco podobnych do siebie powieści. To naprawdę wielka szkoda, że perełki takie jak Mara marnują się w ich cieniu, skryte przed polskimi czytelnikami. Pozostaje mi nadzieja, że ktoś w końcu zainteresuje się tą serią, bo gwarantuję wam: nie wiecie co tracicie.


Moja ocena: zasłużone 10/10.


Clarily







P.S. Recenzja została umieszczona 7 czerwca, jeszcze zanim dowiedziałam się o tłumaczeniu książki Michelle Hodkin na język polski przez GW Foksal. Niesamowicie się z tego cieszę i już czekam na swój egzemplarz :)


sobota, 5 lipca 2014

"Pamiętajcie, że każda rzecz, zarówno dobra, jak i zła, ma swoje konsekwencje"*

Tytuł: Dama w purpurze
Oryginalny tytuł: A Daring Passion
Autor: Rosemary Rogers
Data wydania: 29 czerwca
Wydawnictwo: Mira

Pewnie pamiętacie, choćby z dziecięcych lat historię Robin Hood'a i jego bohaterskiej drużyny. Przygody tych ludzi ekscytowały zarówno młodszych, jak i starszych czytelników. Rabując pyszałkowatych i egoistycznych bogaczy, a oddając łupy biednym, stali się symbolem walki z niesprawiedliwością i ubóstwem.

Od wieków pasjonowały reżyserów, artystów, w tym także pisarzy. Rosemary Rogers w swojej powieści pod tytułem "Dama w purpurze" przedstawiła nam nieco różniącą się od klasycznych wersji, alternatywną wersję kochanej przez setki lat historii.


Życie Raine wywraca się do góry nogami, gdy pewnego niespokojnego wieczoru dowiaduje się od postrzelonego ojca, iż jest on Łotrem z Knightbridge - słynnym bohaterem, rabującym przejeżdżające powozy dostojników i oddając skradzione kosztowności uboższym sąsiadom. Dni jego przestępczej kariery są policzone, gdyż jego śladem podąża nieustępliwy sędzia, który już podejrzewa Josiah'a.
Jednak Raine, mimo iż martwi się o rodzica, nie roztkliwia się nad jego losem i postanawia sama zgubić sędziego, zastępując ojca i kontynuując dzieło Łotra. Z początku wszystko idzie całkiem sprawnie do czasu, aż  Raine natrafia na powóz Philippe'a Gautiera. Złapana w pułapkę nie ma wyboru i musi wyjawić swoją tożsamość i sekret.
Młody arystokrata urzeczony urodą Raine składa jej propozycję, która może ocalić honor obu rodzin. Od tego czasu życie zarówno Raine, jak i Philippe'a jest pełne poświęceń, wyrzeczeń, sprytu i przygód, zarówno tych zabawnych, jak i niebezpiecznych.

Książka od pierwszej, do ostatniej strony wprost mnie zniewoliła. Czytałam ją wszędzie! W szkole, w domu, w autobusie. Złapała mnie w swoje sidła i nie chciała wypuścić, aż do zamknięcia woluminu. Pewnie jesteście ciekawi dlaczego.
Przede wszystkim urzekł mnie charakter i sposób bycia Raine. Jest to dziewczyna samodzielna i samowystarczalna, pełna sprytu, który pomaga jej wyjść z nawet najcięższej sytuacji. Nigdy nie chciała być zależna od mężczyzny i do tego dążyła w swoich działaniach. Nawet pod opieką Philippe'a buntowała się, sprzeciwiała i zawsze stawiała na swoim.
Drugim faktem jest dynamiczność postaci, mianowicie młodego Gautiera. Zanim poznał Raine był zdyscyplinowany, wiecznie opanowany i apodyktyczny. Gdy bohaterka stanęła na jego drodze, miał do czynienia z równym sobie pod względem upartości. Nauczył się iść na kompromis, uwzględniać pomysły innych, a także być spontanicznym.

Reasumując, niezwykłą przyjemnością było dla mnie zagłębić się w tą szesnastowieczną powieść - w mroczne uliczki rojące się od rabusiów, w elegancko wystrojone pałace, szykowne suknie i polityczne intrygi.

Autorka umiejętnie posługiwała się informacjami historycznymi, maksymalnie je wykorzystując, dzięki czemu miałam fascynujące wrażenie cofnięcia się w czasie. Uciekłam od telefonów, samochodów i innych nowinek technologicznych, zagłębiając się w listy, konne powozy i skomplikowany ubiór. Była to wspaniała podróż, którą polecam każdemu! Moim zdaniem : 7/10
Rosario





*P.C. Cast - "Spalona"